auf Deutsch                  


Śmigus-dyngus to pierwotnie dwa odrębne, słowiańskie obyczaje wywodzące się najprawdopodobniej jeszcze z wierzeń pogańskich: śmigus to kilkusetletnia tradycja wzajemnego polewania się wodą i smagania gałązkami, a dyngus to żądanie datków w zamian za odstąpienie od polewania. Współcześnie oba obrzędy obchodzone są w drugi dzień Świąt Wielkanocnych zwanych z tego powodu lanym poniedziałkiem.

Tradycyjnie wierzono, że wzajemne polewanie się wiadrami wody a nawet wrzucenie do strumyka czy stawu symbolizuje oczyszczenie – w tym z grzechu; dobre zdrowie, powodzenie i urodzaj. Przemoczenie do przysłowiowej suchej nitki a potem smaganie panien na wydaniu gałązkami po łydkach świadczyło o ich atrakcyjności, wróżyło im rychłe zamążpójście i miało zapewnić płodność. Tym samym mokry podkoszulek na kobiecym ciele to nie tyle efekt współczesnego wyuzdania ile wywodzący się z wierzeń i tradycji ludowych naturalny afrodyzjak mający pobudzić męską wyobraźnie wraz z nadejściem wiosny ;-)

Mogłoby się zdawać że dzisiejsze „zdziczenie obyczajów” i mające czasem miejsce w lany poniedziałek gdzieniegdzie wybryki chuligańskie związane z polewaniem wodą kogo popadnie są typowe dla naszych czasów i związane z zanikiem tradycji. Nic bardziej mylnego – już za panowania króla Władysława Jagiełły w roku 1420 synod diecezji poznańskiej wdał uchwałę "dingus prohibeatur" - ignorowaną zresztą przez pospólstwo - w której nakazywał: "aby mężczyźni kobiet a kobiety mężczyzn nie ważyli się napastować o jaja i inne podarki, co pospolicie się nazywa dyngować, ani do wody ciągać”. Okazuje się, że od wieków najtrudniej jest... zachować umiar!

Mimo, że tradycja śmigusa-dyngusa jest w Niemczech nieznana, samo określenie dyngus pochodzi najprawdopodobniej od niemieckiego „dingen” czyli wykup (przed oblaniem wodą czy wrzuceniem do niej). Okupem są przeważnie pisanki lub drobne datki pieniężne. W czasie dyngusa podobnie jak w czasie kolędy kapele ludowe chodzą od domu do domu otrzymując poczęstunek i datek po wykonaniu m.i. takich przyśpiewek:

 
Przyszliśmy tu po dyngusie,
ale nas też nie opuśćcie,
placków, jajek nie żałujcie,
bo jak nic nie dostaniemy
wszystkie panny polejemy!

Dyngus obchodzony bywa różnie na różnych regionach Polski. Na Kujawach do dziś praktykowany jest zwyczaj przywoływanek dyngusowych. Chłopcy idąc przez wieś wywołują miejscowe dziewczęta i za pomocą rymowanych wierszyków wykrzykują ile to wody na nie wyleją oraz pytają czy będzie miał kto je wykupić. Na Kaszubach wczasie dyngusa w ruch idą gałązki brzozowe, a częściej jałowcowe – stąd nazwa: dyngus zielony. W Małopolsce znany jest zwyczaj Siudej Baby. Ta baba to tak naprawde przebrany chłop i to jeszcze z usmoloną twarzą, który wędruje po wsi w towarzystwie Cygana oraz rozśpiewanej grupy Krakowiaków. Siuda Baba czerni twarze domowników sadzą a potrząsając blaszaną puszką dopomina się o pieniądze na „tabackę”.

Motyw śmigusa-dyngusa obecny jest również w programach wielu polskich i polonijnych zespołów folklorystycznych, oto przykład w wykonaniu Dziecięcego Zespołu Ludowego "Kasianiecka" z Kałuszyna:



Ciekawą choreografię zaprezentował też Polonijny Zespół Pieśni i Tańca z Kanady - Lechowia Polish Canadian Dance Company:





Polecamy również:

Gdy człek w polski taniec stanie...
Zaliczany do polskich tańców narodowych Polonez powstał na przełomie XVI i XVII wieku i tańczony był na dworach magnackich i szlacheckich jako wyraz oddania hołdu, szacunku królowi czy też starszyźnie... czytaj dalej

Abośmy to jacy tacy, ino chłopcy Krakowiacy...
Krakowiak to obok Poloneza, Mazura, Kujawiaka i Oberka jeden z pięciu polskich tańców narodowych. Ten żywiołowy, skoczny taniec wywodzi się z muzyki ludowej... czytaj dalej

Marsz, marsz Polonia, nasz dzielny narodzie...
W ustawie Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej z roku 2002-go czytamy:
„Uznając wielowiekowy dorobek i wkład Polonii i Polaków za granicą w odzyskanie przez Polskę niepodległości, wierność i przywiązanie do polskości...czytaj dalej

 


  
Polnische Folkloregruppe POLONEZ e.V. Darmstadt