auf Deutsch                  


Szanowna Redakcjo,

W związku z publikacją w wydaniu „Twojego Miasta” 8-9/2020 artykułu reklamowego „Jawor – jesteśmy z wami już od roku“ podpisanego przez Iwonę Osińską oświadczam:

1. Autorka tekstu, Iwona Osińska, została w dniu 4 stycznia 2019 decyzją zarządu pozbawiona członkostwa w stowarzyszeniu współtworzącym Polski Zespół Folklorystyczny POLONEZ w Niemczech, tj. stowarzyszeniu użyteczności publicznej Polnische Folkloregruppe POLONEZ Frankfurt e.V. w związku z rażącą działalnością tej pani na szkodę naszego stowarzyszenia, tj. domaganiem się jego likwidacji. Działała nieuczciwie wobec stowarzyszenia i w porozumieniu z innymi, byłymi już członkami naszego zespołu w tym Jolantą Magiera i Małgorzatą Biela oraz wynajętym prawnikiem, próbując nas szantażować na trzy dni przed występem w dniu 13 stycznia 2019 podczas koncertu WOŚP we Frankfurcie nad Menem, w czasie którego na podstawie pozyskanej u nas wiedzy i kontaktów, oszukując nas i nie dotrzymując umów, zaingurowała własną działalność.

To zespół POLONEZ był tym miejscem, w którym autorka opublikowanego przez Państwa tekstu, Iwona Osińska, dzięki naszej społecznej pracy i naszemu zaufaniu jakim ją obdażyliśmy, miała możliwość poznania pierwszych w życiu kroków polskich tańców ludowych i zaprezentowania ich szerokiej publiczności na scenach w Polsce, Niemczech i Czechach w pięknych, oryginalnych kostiumach ludowych, z wielu regionów Polski, zakupionych przez zespół POLONEZ specjalnie dla niej, jej męża i dziecka i użyczonych jej na czas członkostwa w zespole POLONEZ. Autorka opublikowanego przez Państwa tekstu, Iwona Osińska, przez wiele miesięcy paraliżowała wraz z grupą swoich znajomych dalszą działalność zespołu POLONEZ, nie zwracając nam użyczonych jej kostiumów w terminie określonym pisemną umową. Dopiero wymiana licznej korespondencji z prawnikami spowodowała że odzyskaliśmy od niej i innych byłych już członków stowarzyszenia większość z użyczonych im kostiumów. Do dziś Iwona Osińska nie zwróciła nam dwu kompletów strojów dziecięcych, które pobrała z zespołu POLONEZ na rzecz dzieci Ewy Panczar. Mimo pisemnych zapewnień swojego adwokata, Iwona Osińska do dziś nie wywiązała się też ze wszystkich zobowiązań płatniczych wobec zespołu POLONEZ.

Celem statutowym stowarzyszenia „Polnische Folkloregruppe POLONEZ Frankfurt” e.V. jest promocja polskiego folkloru i polskiej kultury w Niemczech. Cel ten jest realizowany poprzez próby oraz publiczne występy taneczno-wokalne w Niemczech, Polsce i innych krajach pod kierownictwem dyplomowanej choreograf polskich tańców ludowych, mgr Zenony Choderny-Loew i w ramach wieloletniej już współpracy z polskimi zespołami z miast partnerskich tj. HZPiT „Dzieci Płocka” oraz ZPiT „Krakowiacy” z Krakowa, polegającej na wymianie dzieci, młodzieży i dorosłych z obu krajów i realizacji wspólnych projektów w Niemczech, Polsce i innych krajach - ostatnio, w maju 2019 podczas Międzynarodowego Festiwalu Poloneza na Białorusi. Rok 2018, szósty rok działalności zespołu POLONEZ był jednym z najbardziej obfitujących w koncerty naszego zespołu. Pracując pro publico bono, ucząc od podstaw amatorów, z pasji do polskiego tańca i muzyki ludowej, zrealizowaliśmy w ciągu roku 2018 - szóstego roku naszej działalności - aż szesnaście koncertów. Występowaliśmy m.in. podczas Parady Kultur we Frankfurcie nad Menem, festynu Heinerfest w Darmstadt i Festiwalu w Heidelbergu, Festynu Meinuferfest w Offenbach a także Krakowie, Płocku i Pradze. Nie jest mi znany żaden inny polski zespół folklorystyczny w Niemczech, który w ciągu roku dokonałby tak wiele, jak zespół POLONEZ, którego pani Osińska miała zaszczyt przez krótką chwilę współtworzyć. Nasze foto- i wideorelacje znajdziecie Państwo na stronie internetowej zespołu POLONEZ:

Kronika 2018 Polskiego Zespołu Folklorystycznego POLONEZ

Filmowe podsumowanie roku 2018 w zespole POLONEZ

Bynajmniej nie zrealizowaliśmy tych projektów dlatego, że folklor jest modny - a wręcz przeciwnie to realizacją tych występów próbowaliśmy tą modę i zapotrzebowanie na występy zespołu folklorystycznego wygenerować, przy czym niejako w akcie desperacji i wbrew zdrowemu rozsądkowi podjemowaliśmy się wielokrotnie próby współpracy z ludźmi pokroju Iwony Osińskiej, którzy nigdy wcześniej ani z folklorem ani z tańcem sceniczym do czynienia nie mieli, a w średnim wieku swojego życia i w warunkach emigracyjnych odkryli dzięki naszej pasji i naszemu zapałowi owszem możliwość, ale nie do krzewienia jakiejś pięknej i modnej ideii, która była im dotychczas kompletnie obca, ale do realizacji swoich prywatnych całkiem konkretych celów. Przygotowując występ w konkretnym składzie na konkretny termin byliśmy wielokrotnie szntażowani przez "miłośników folkloru"- począwszy od osób oczekujących darmowych tłumaczeń języka niemieckiego, poprzez żądania dowożenia na próby i występy, skończywszy na niezliczonych próbach spoufalania się wbrew naszej woli członkiń i członków zespołu z nami oraz ich agresywnych ingerencjach w życie prywatne każdego z nas.

2. Autorka opublikowanego przez państwa tekstu, Iwona Osińska nie wymawiając członkostwa w naszym stowarzyszeniu, ale żądając wraz ze znajomymi likwidacji stowarzszenia oraz zakładając natychmiast własną grupę podejmującą tożsamą działalność de facto wyłudziła od nas świadczenia w formie szkolenia taneczno-wokalnego suity tańców Beskidu Żywieckiego. Szkolenie z instruktorami z Polski zostało przez nasze stowarzyszenie zorganizowane w Darmstadt w roku 2018 dla członków zespołu POLONEZ i tworzyło wraz z cyklem intensywnych prób realizowanych trzy razy w tygodniu oraz z zakupionymi kostiumami Beskidu Żywieckiego podwaliny pod nowy program, który zespół POLONEZ chciał zaprezentować po raz pierwszy publicznie podczas koncertu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy we Frankfurcie nad Menem w roku 2019. W zaufaniu powierzyliśmy Iwonie Osińskiej rozmowy organizacyjne dot. koncertu ze sztabem WOŚP, niestety zostaliśmy oszukani – logo zespołu POLONEZ znalazło się na folderze, ale członkowie zespołu mimo wcześniejszych deklaracji nie koncentrowali się na wyćwiczeniu programu ale na knuciu intrygi i siłowym przejęciu zespołu, jego programu , kostiumów i miejsc planowanych występów - w przewidzianym dla zespołu POLONEZ czasie wystąpił „nowopowstały” zespół Iwony Osinskiej w kostiumach rodem z disco-polo i programem zawierającym fragmenty przygotowywanej przez nas od kilku miesięcy suity tańców Beskidu Żywieckiego – miało to miejsce zaledwie kilka dni po wyrzuceniu Iwony Osińskiej z zespołu POLONEZ. Chcielibyśmy wierzyć, że cel nie uświęca środków, a „sie ma, sie pomaga” na własny koszt a nie cudzym kosztem. Niestety w dniu 13 stycznia 2019, w dniu w którym w Gdańsku podczas koncetu WOŚP zamordowano prezydenta Adamowicza, to we Frankfurcie nad Menem podczas koncertu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wbito występem „nowego zespołu Jawor” nóż w plecy naszemu zespołowi POLONEZ. Miesiąc póżniej, 23 lutego 2019 Iwona Osińska i psiapsiółki ponownie zaprezentowała poznane u nas choreografie pod własnym logo, tym razem w parafii we Frankfurcie nad Menem w sali parafialnej Auf dem Mühlberg:




Notatkę z tego wydarzenia z udziałem zespołu "Jawor" zamieściło wówczas "Twoje Miasto". Wydanie to jest obecnie niedostępne online. Najwyraźniej ten tekst nie pasuje obecnie do oficjalnej sielankowej historii powstania zespołu "Jawor", u źródeł powstania którego było oszustwo i zwykła kradzież Polaków przez Polaków, w imię krzewienia polskiej kultury, tradycji i chrześcijańskich wartości w Niemczech.

Dodam, że parafia we Frankfurcie nad Menem to parafia sąsiedzka Polskiej Misji Katolickiej Offenbach, gdzie zespół POLONEZ przez wiele lat uczył nie tylko małżeństwo Osińskich i ich dziecko, ale wiele, wiele innych osób tańczyć, śpiewać i muzykować na polską nutę oraz pielęgnować polski język i tradycje. W tym kontekście zachowania księdza proboszcza z Frankfurtu nad Menem oraz księdza rektora PMK uważam za wysoce nieetyczne, gdy zaledwie kilka tygodni po tym, jak zespół POLONEZ zrealizował koncert dla Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech kupując na własny koszt kostiumy taneczne dla dodatkowych tancerzy i społecznie ucząc ludzi programu specjalnie na ten koncert, księża ci stworzyli nowemu podmiotowi tj. zespołowi "Jawor" dogodne warunki do zaistnienia przyczyniając się w ten sposób świadmie do szkody zespołowi POLONEZ. Czymś abslutnie niegodziwym i cynicznym jest niszczenie niezależnego podmiotu prawnego promującego od lat, społecznie polski folklor i jednocześnie budowa kosztem tegoż podmiotu zależnej od instytucji Kościoła i "chrześcijańskiego stowarzyszenia" organizacji pod szczytnymi hasłami „krzewienia polskiej tradycji, kultury i języka polskiego w Niemczech”.

3. W związku z powyższym nie jest prawdą, jakoby zespół "Jawor" reprezentowany i opisywany w samych superlatywach przez Iwonę Osińską miał swoją premierę podczas festynu stowarzyszenia Salonik w maju 2019. Faktem jest natomiast, że "nowy zespół" po raz pierwszy wystąpił publicznie 13 stycznia 2019 w składzie osobowym, który poznał zarówno siebie nawzajem jak i dużą część układu tanecznego w zespole POLONEZ. Nasi byli już członkowie ogromnie onanizowali się zdjęciami z tego występu umieszczając, lajkując i komentując je w mediach społecznościowych, używając przy tym nazwy "Jawor", więc pisanie o "oficjalnej premierze" jest po prostu próbą zafałszowania wstydliwej obecnie historii powstania tegoż tworu. Z premierą jest troche tak jak z utratą dziewictwa, to jest czynność jednorazowa, niepodzielna na "oficjalną" i "nieoficjalną", a przynajmniej tak mi się wydaje... Skoro zespół "Jawor" tak bardzo wstydzi się obecnie występu na WOŚP w styczniu 2019 najwyraźniej nie chodziło wówczas o to, by pomóc w zbiórce funduszy na rzecz chorych dzieci - bo taką zbiórkę można wesprzeć na wiele sposobów, nie koniecznie niedopracowanym występem - chodziło niestety tylko i wyłącznie o czerpanie prywatnej satysfakcji z postawienia na swoim - bez względu wszystko inne, a zwłaszcza bez szacunku do modnego ponoć folkloru, o promocję którego rzekomo zabiega Iwona Osińska.

Prowadzone społecznie pzez panią mgr Zenonę Choderny-Loew próby zespołu POLONEZ odbywały się przez cały rok 2018 trzy razy w tygodniu w trzech różnych miastach: w Darmstadt, w Offenbach i we Frankfurcie nad Menem. To dzięki naszej pracy Iwona Osińska i ferajna, której zaufaliśmy i którą uczyliśmy, miała w ogóle w swoim życiu możliwość zapałania pasją do polskiego folkloru. Niestety swoim zachowaniem, tj. dążeniem do niszczenia naszego zespołu a następnie założenia jak gdyby nigdy nic swojej własnej formacji, potwierdza jedynie, że za granicą Polak Polakowi wilkiem.

4. Bynajmniej nieprawdziwy jest nawet sam tytuł artykułu, sugerujący że zespół "Jawor" był z kimkolwiek "aż" od roku. Najwyraźniej Iwona Osińska nie zauważyła, że od ponad pół roku mamy pandemię i wśród licznych obostrzeń był wielomiesięczny zakaz pób i publicznych występów taneczno-wokalnych w Niemczech. Gdy ludzie tracą życie, zdrowie, stabilność finansową i zmagają się z "nową normalnością" to w tym czasie Iwona Osińska namiętnie zajmuje się na Facebooku "nominacjami" do kolejnych "wyzwań" w formie łańcuszków zdjęć w strojach ludowych i najwyraźniej z tęsknoty za POLONEZem zachwyca się za strojami, w których dane jej było w POLONEZie pozować do zdjęć. Troche słabe jest doliczanie półrocznego okresu społecznej izolacji do "bycia razem" i to na podstawie zdjęć z Polskiego Zespołu Folklorystycznego POLONEZ w Niemczech, którego Polka Iwona Osińska chciała zlikwidować. Ponad to w składzie osobowym „debiutującego zespołu” zarówno w styczniu 2019 jak i zupełnie odmiennym i jednorazowym składzie osobowym w maju 2019 trudno poza pojedyńczymi osobami doszukać się tych samych osób "będących z wami już od roku". Mimo rzekomo "wspaniałej rodzinnej atmostery" w zespole "Jawor" jest więc bardzo widoczna rotacja. Przede wszystkim jednak w przypadku zespołu folklorystycznego nie wystarczy być, ale trzeba też mieć co zaprezentować na scenie. Niestety dla Iwony Osińskiej, polskie tańce ludowe i narodowe to tańce nie tylko w grupie ale i w damsko-męskich parach. Typowa para zespołu amatorskiego to często niestety pięć pań o bardzo różnych gabarytach i jeden pan, który dopiero w tracie występu na scenie uczy się kroku podstawowego. W takim przypadku "bycie razem już od roku" to nie koniecznie osiągnięcie warte cierpliwego papieru, na którym zostało wydrukowane.

5. O ile mi wiadomo, ani Iwona Osińska ani Jolanta Magiera nie mają żadnego przygotowania formalnego i merytorycznego, ani doświadczenia w prowadzeniu zespołu folkorystycznego. Być może się mylę, jeśli tak to uprzejmie proszę o sprostowanie, bo z moich informacji wynika, że żadna z nich nie sprawowała nigdy wcześniej funkcji członka zarządu w organizacji pożytku publicznego w Niemczech, ani nie ma ukończonego 4-letniego Studium Choreograficznego polskich tańców ludowych. Nie wiem dlaczego i na jakiej podstawie panie te posługują się tytułami „manager” i „choreograf”. Z promocyjnego artykułu i zdjęcia nie sposób się również dowiedzieć z czyjej muzyki korzysta zespół, czy posiada własną kapelę oraz czy nadal istnieje - zdaje się dotychczas trzyosobowa - grupa dziecięca.

Zarówno w Darmstadt (dwukrotnie) jak i w Offenbach i we Frankfurcie nad Menem zespół POLONEZ zaprezentował układy teneczne grupy dziecięcej w składzie ośmiu par. Ile par dziecięcych ma w swoim składzie zespół "Jawor"? A zespół "Krakowiak"? Czy grupa młodzieżowa drugiego z wymienionych to nadal "aż" jeden chłopiec i pięć-sześć dziewcząt? No właśnie... Niestety stan osobowy to zawsze stan chwilowy, a powód tego jest banalny - dla rodziców tychże dzieci zbyt drogo i niewygodnie jest dowozić własne dzieci na próby i występy, a zdjęcie własnego dziecka w rozdawanym za darmo, drukowanym, polonijnym periodyku reklamowym nie jest już szczytem marzeń i powodem do dumy motywującym do jakiegokolwiek wysiłku czy ponoszenia kosztów przez członków zespołów. Proponuję spróbować przeprowadzić nabór do zespołu folklorystycznego wśród jednej z licznych szkół polskich i przyparafialnych szkółek w Niemczech. Zapewne wśród młodzieży 12+ masowo spotkają się Państwo ze szczerym zainteresowaniem godnym, co najmniej nowego iPhona lub premierowego odcinka serialu na Netflixie. Także rzeczywistość bardzo szybko weryfikuje rzekomą "modę na folklor" - to niestety zwykły "fakt medialny". Modne to są żelowe paznokcie, krzykliwie-kolorowe włosy, piersing i tatuaże - wszystko to poza dyskusyjnym walorem estetycznym podkreśla jedno - indywidualizm jednostki. Jeśli identyfikację z grupą to poprzez logo, wytatuowany po angielsku slogan, a nie uczestnictwo w wielogodzinnych próbach trzy razy w tygodniu. W momencie, w którym od osób prowadzących zespół pojawiają się jakiekolwiek wymagania wobec osób, które do zespołu dołączyły występuje natychmiastowa odmowa i blokada, jakby to wyłącznie osoby prowadzące zespól były zobowiązane do zapewnienia istnienia grupy i poświęcenia na jej rzecz.

Budowanie zespołu na zasadzie "rodzinnej atmosfery" na dłuższą metę nie może działać - z prostego powodu - rodziny się nie wybiera i od rodziny nie można zbyt dużo wymagać, trzeba ją kochać za samo to, że w ogóle jest no i dobrze się z nią wychodzi przede wszystkim na zdjęciu. Największe patologie zdarzają się nigdzie indziej jak w rodzinach. Nie ma się też co dziwić, że w takich zespołach brakuje młodzieży 15+, która w dużej mirze stroni od spotkań rodzinnych w szerszym gronie. Autorytetem młodzieży nie jest bynajmniej senior rodu, babcia czy ciocia, ale nastoletnia koleżanka, która ogląda te same wysokobudżetowe filmy na Netflixie i niezliczone, przykuwające uwagę, darmowe filmiki o pieskach i kotkach na Facebooku i Instagramie i której występ zespołu folklorystycznego - nawet dobrze zatańczony i w kompletnym stroju zainteresować i zachwycić nie jest w stanie.
Słowo wytrych "rodzinna atmosfera" to dla ludzi 50+ po prostu wspólne biesiadowanie - w zasadzie nie ważne przed, po czy zamiast próby zespołu. Nie wiem tylko, po co im do tego kostiumy ludowe. Fetysz jakiś czy co?

6. Jak szanowna Redakcja bardzo dobrze wie, zarówno pani mgr Choderny-Loew jak i ja, byliśmy przed laty aktywnymi, wieloletnimi członkami stowarzyszenia "Salonik" w Darmstadt i będąc wówczas również członkami zespołu "Krakowiak" z Greisheim zaprezentowaliśmy w roku 2011 podczas festynu "Salonika" nowy program zespołu "Krakowiak" tańców suity rzeszowskiej w układzie na cztery pary, który to mimo owacyjnego przyjęcia przez liczną publiczność stał się kością niezgody i sprawił, że zmuszeni zostaliśmy by "Krakowiaka" opuścić - po bardzo udanym i owacyjnie przyjętym przez publiczność występie do choreografii pani mgr Zenony Choderny-Loew na festynie polonijnym stowarzyszenia "Salonik" w Darmstadt członkowie "Krakowiaka" próbowali nas odwołać z zarządu posługując się pełnomocnictwami osób nieobecnych na zebraniu stowarzyszenia. W tej sytuacji wraz z nami na znak protestu zespół opuściło wiele osób w tym nauczycielka muzyki prowadząca grupę dziecięcą, członkowie kapeli i niektórzy tancerze. Ponieważ po około pół roku od opuszczenia zespołu "Krakowiak" założyliśmy w Darmstadt zespół POLONEZ jesteśmy od tamtego czasu przez powiązane towarzysko środowisko darmstadzkiej Polonii brutalnie izolowani i pomawiani, a nasze pomysły są często kopiowane, przez co de facto przyznawano nam wielokrotnie rację. Przez ponad 6 lat naszej społecznej, artystycznej, edukacyjnej i integracyjnej działalności nie zostaliśmy ani razu zaproszeni do występu podczas festynu Saloniku. Apogeum tej sytuacji miało miejsce podczas koncertu w darmstadzkiej Oranżerii z okazji 100-lecia Niepodległości, do którego przez przewodniczącą Saloniku, Elżbietę Heller zaproszone zostały wszystkie organizacje polonijne z Darmstadt i okolic, tylko nie nasz zespół POLONEZ. Niestety dbające o krzewienie polskiej kultury i zabiegające o jedność i integrację Polonii „Twoje Miasto” miało w tego typu działaniach swój skromny udział. Nie odnotowało ani koncertu z okazji pięciolecia działalności zespołu POLONEZ, ani koncertu z udziałem zespołu POLONEZ w Centralnych Obchodach Odzyskania Niepodległości we Frankfurcie nad Menem, czy otwarciu wystawy w Darmstadt o Polakach w Niemczech organizowanej przez Niemiecki Instytut Spraw Polskich w Darmstadt. Jak to mówią raz to zdarzenie, dwa to przypadek, a trzy to umyślne działanie. Niestety nad rzetelnością prasową górę po raz kolejny biorą znajomości towarzyskie i zwykła ludzka zawiść.

7. Na zakończenie pozwolę sobie przypomnieć szanownej Redakcji, że pani mgr Choderny-Loew oraz niżej podpisany jesteśmy wspólnie autorami artykułu opublikowanego przed laty na łamach „Twojego Miasta”, a opisującego w samych superlatywach zespół „Krakowiak” z Griesheim, którego byliśmy wówczas członkami. Było to krótko po tym jak zespół "Krakowiak" poznał suitę rzeszowską, a my oboje sprawowaliśmy wówczas funkcję członków zarządu zespołu „Krakowiak” (pani mgr Choderny-Loew przez wiele kadencji). No cóż, parę tygodni po tym artykule zostaliśmy absurdalnie oskarżeni przez nasze byłe koleżanki i kolegów z „Krakowiaka”, że podpisując się pod artykułem o zespole z imienia i nazwiska promujemy siebie, a nie zespół... Po opuszczeniu „Krakowiaka” i kilku latach działalności zespołu POLONEZ oraz realizacji własnych kreatywnych pomysłów, zdjęcie naszej grupy (niezawierające jej nazwy ani adresu kontaktowego) wygrało konkurs w mediach społecznościowych na zdjęcie miesiąca i zdjęcie roku firmy HEAG w Darmstadt i było każdorazowo przez miesiąc wyświetlane we wszystkich darmstadzkich autobusach i tramwajach promując polski folklor w Niemczech. Fakt ten odnotowały zarówno niemieckie „Darmstäter Echo" jak i polonijne „Samo Życie”, "niezauważyło" tylko darmstadzkie „Twoje Miasto”, no cóż widocznie nie jeździcicie Państwo tramwajami. Zdjęcie mogło się podobać lub nie, natomiast konkurs ten wygraliśmy wbrew głosom zadeklarowanych „miłośników polskiego folkloru” z Darmstadt i okolic, którzy nie omieszkali głosować na inne zdjęcia, a nawet bardzo energicznie mobilizować na Facebooku swoich znajomych z Polski do głosowania do innych zdjęć tylko po to, by jedynemu zdjęciu polskiemu startującemu w konkursie zaszkodzić. "Dzięki" działalności naszych rodaków w ciągu 24 godzin trwania konkursu musieliśmy zebrać o kilka rzędów wielkości więcej głosów by wygrać konkurs w porównaniu z innymi miesiącami. Tyle w temacie integracji i współpracy Polaków w Darmstadt - zjednoczenie jak najbardziej, ale niestety przeciwko wspólnemu wrogowi, a nie wspólnej ideii promocji polskiego folkloru. Tak w praktyce wygląda umiłowanie folkloru przez osoby głoszące dewizę WOŚP "nie chesz pomóc, nie przeszkadzaj".

W wydaniu "Twojego Miasta" na październik 2020 zamieściliście Państwo na okładce dwie osoby z zespołu "Krakowiak" z Griesheim w strojach krakowskich. Dobrze pamiętam jak wiele lat temu dokładnie te dwie osoby podniosły wielki rwetest, jak to ja śmiałem zaprojektować plakaty promujące wówczas zespół "Krakowiak", na których były popiersia pojedyńczych osób a nie zdjęcie grupowe całego zespołu. Po tych kilku latach, Państwa okładką, najwyraźniej przyznano mi rację, albo chodziło może tylko o to, że wówczas na plakacie były "niewłaściwe" osoby?

Z dzisiejszej perspektywy, po wieloletniej działalności społecznej wśród i na rzecz darmstadzkiej, offenbaskiej i frankfurckiej Polonii, po licznych artykułach dot. projektów zespołu POLONEZ, publikowanych nie tylko w prasie polonijnej ale również niemieckiej i polskiej oraz po umieszczeniu skanów tychże artykułów na naszej stronie internetowej i w mediach społecznościowych wiemy z całą pewnością, że tego typu artykuły są jedynie pożywką dla mediów, nie mają najmniejszego przełożenia na ilość nowych, lojalnych członków organizacji czy liczne darowizny pieniężne na rzecz stowarzyszenia, które te artykuły prasowe rzekomo promują. Niestety ani Polonia, ani instytucje polonijne czy fundacje polsko-niemieckie, mające za zadanie wspierać polonijną działalność kulturalną na terenie Niemiec, nie są zainteresowane, w stopniu wystarczającycm do osiągnięcia odpowiedniej jakości prezentowanych treści, wsparciem polskich zepołów folklorystycznych na terenie Niemiec. Tym samym, celami zespołów stają się niestety wyłącznie spotkania towarzyskie w gronie własnych adoratorów oraz mobilizowanie się na linii podziałów wynikających z wzajemnych animozji personalnych i trwanie choćby w samodzielnie napisanym artykule prasowym i na nieaktualnym już w momencie publikacji zdjęciu grupowym zespołu.

Folklor jest niestety od dawien dawna instrumentalizowany i przywłaszczany - przez ugrupowania polityczne, Kościół, media ale i samych członków zespołów, do własnych celów. Próby wykreowania mody na folklor w oparciu o dumę narodową, bezpłatną pracę instruktorów i tzw. "dobrą zabawę w miłej, rodzinnej atmosferze" zamiast na jakości prezentowanych występów nie mogą się powieść, bo to po prostu modne być nie może - zwłaszcza wśród mężczyzn i ludzi młodych, chyba, że jako modę zdefiniujemy noszenie skarpet do sandałów lub paradowanie po mieście z odkrytym torsem.

Redakcja zapewne nie odpowiada za treść ogłoszeń. Ponieważ opisane przeze mnie liczne fakty i obnażenie poczynań i intencji i tak nie zostaną przyswojone, względnie wywołają dokładnie odwrotny skutek, pozostaje mi życzyć Państwu dużo zdrowia i wielu kolejnych reklamodawców,

mgr inż. Dominik Karaś
Wiceprzewodniczący stowarzyszenia użyteczności publicznej
„Polnische Folkloregruppe POLONEZ“ e.V. Darmstadt


 


 
Polnische Folkloregruppe POLONEZ e.V.